Pijany niedźwiedź i bezczelny wilk, czyli… bieszczadzkie opowieści Kazimierza Nóżki

Kazimierz Nóżka z Agą, Lesiem i Grzesiem (fotomontaż) /Fot. Archiwum Kazimierza Nóżki
Jak pachną „miśki”? Czy mistrzami kamuflażu mogą być ogromne żubry? Po czym poznać kotożbika? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań można poznać w wydanych ostatnio opowieściach Kazimierza Nóżki. Leśniczy z Polanek, który zasłynął obroną niedźwiedziej rodziny przed wilczą watahą, zdradza też dalszy ciąg tej poruszającej historii…

Z pamiętnika bieszczadzkiego osadnika – opowieść Lesława Grabowskiego

Lesław Grabowski opala się w wiosennym słońcu na Bieszczadzkim Mokliku. / fot. Archiwum Lesława Grabowskiego
Mieszkał w Bieszczadach przez blisko 20 lat. Osiedlił się tam z rodziną niedługo po tym, jak ZSRR zmienił granice i część dawnych radzieckich terenów została dołączona do Polski. Jego opowieść to piękna historia powojennego bieszczadzkiego osadnictwa, kiedy na tych terenach nie było prądu, bieżącej wody, a produkty spożywcze załatwiało się często... polując w bieszczadzkich lasach. Przedstawiamy Wam wspomnienia bieszczadzkiego osadnika, Lesława Grabowskiego.

Leśniczy, co z niedźwiedziami się brata

Kazimierz Nóżka z Agą, Lesiem i Grzesiem (fotomontaż) /Fot. Archiwum Kazimierza Nóżki
Mówi się, że szansa na spotkanie niedźwiedzia to jak wygrana w totka. Gdyby rzeczywiście tak było, to Kazimierz Nóżka byłby prawdziwym milionerem. Leśniczy z Nadleśnictwa Baligród spotyka „miśki” średnio... 3 - 4 razy w miesiącu, co uwiecznia na unikalnych zdjęciach oraz filmach. Zdarzyło mu się nawet, ochronić swoich ulubieńców przed watahą wilków!