Niezwykła wataha w Bieszczadach! Ponad 20 drapieżników!

Fot. Adrian Czech

Fot. Adrian Czech

Aż 23 wilki liczyła wataha, którą udało się sfotografować jednemu z turystów w Bieszczadach. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że zwierzęta te żyją zazwyczaj w grupach liczących… 6 do 8 drapieżników.

Niecodzienny widok stał się udziałem Adriana Czecha z Sanoka, który w niedzielę przed Nowym Rokiem wędrował doliną Sanu pod Otrytem.

- Lubię wędrówki doliną Sanu, bo zawsze można coś ciekawego zobaczyć, ale tym razem to była przygoda życia – opowiada szczęśliwy autor zdjęć. – Część wilków grzebała w rozwalonym balocie sianokiszonki, kilka z nich myszkowało po łące, stąd chwilę zeszło mi zanim je policzyłem – wiedziałem, że było ich ponad 20.

Fot. Adrian Czech

Fot. Adrian Czech

Drapieżniki pozwoliły mu się zbliżyć na tyle, by przy użyciu teleobiektywu mógł zrobić im kilka zdjęć. Zaskoczenie i spora odległość do wilków sprawiły, że początkowo nie dostrzegł on wielu szczegółów. Dopiero później upewnił się, że były to dokładnie 23 osobniki. Zobaczył też, że jeden z nich ogryzał zrzut poroża jelenia. - Ustaliłem to dopiero w domu analizując zdjęcia, dlatego ten zrzut został na miejscu – już po niego nie wróciłem, zresztą teraz leży on pewnie w głębokim śniegu – przyznaje Adrian Czech.

Fot. Adrian Czech

Fot. Adrian Czech

Fot. Adrian Czech

Fot. Adrian Czech

Jak się okazuje, początek roku to najlepszy okres na „podglądanie” tych pięknych zwierząt. - Styczeń i luty to czas rui u wilków, stąd tracą one nieco ze swej wrodzonej ostrożności i łatwiej je zobaczyć w terenie – potwierdza Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.

Fot. Adrian Czech

Fot. Adrian Czech

Wilk, wilkowi – wilkiem?

Prawdopodobne jest, że to właśnie z tej watahy pochodził zagryziony basior, znaleziony w Sylwestra w okolicy Tworylnego w dolinie Sanu. Na martwe zwierzę natrafił turysta. - Straż Leśna zabezpieczyła je do momentu przeprowadzenia sekcji przez lekarza weterynarii. Powiadomiona została Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie – informuje rzecznik krośnieńskiej RDLP. - Sekcja przeprowadzona przez lekarza weterynarii 2 stycznia wykazała, że przyczyną śmierci było zagryzienie przez inne wilki.

Fot. Henryk Kuzar

Fot. Henryk Kuzar

Liczne rany kąsane wskazywały, że potężny, ważący 55 kg basior, walczył mocno, nim padł od kłów swych pobratymców. - Wilk miał poprzerywane tętnice pachwinowe, rany na żebrach, uszkodzone płuco i wyrwany kawał mięsa z karku. Wykluczony został udział człowieka – mówi nadleśniczy Marek Bajda. – Trzeba pamiętać, że w tym okresie zaczyna się cieczka u wilków, a w watahach, które liczą coraz więcej osobników, trwa ostra rywalizacja o przywództwo i prawo udziału w rozrodzie. Ponieważ w rozrodzie uczestniczy zwykle dominująca para, ewentualna konkurencja jest bezwzględnie ze stada usuwana – wyjaśnia.

Jak potwierdzają leśnicy, tego typu przypadki odnotowywane były w ostatnich latach na terenie wielu nadleśnictw w Bieszczadach.

(Więcej o wilkach w artykule: Zwierzęta w Bieszczadach: O zwyczajach wilka słów kilka…)

Porozmawiajmy o Bieszczadach!
Dołącz do grupy Bieszczady.Land na Facebooku



Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.