Bogactwo zimowego lasu. Sprawdź, jak rozpoznać tropy zwierząt na bieszczadzkich ścieżkach

Samica jastrzębia / fot. Paweł Lewandowski

Samica jastrzębia / fot. Paweł Lewandowski

O atrakcyjności turystycznej Bieszczadów przede wszystkim decyduje przyroda, rozległe lasy, bogactwo świata roślin i zwierząt. Niezaprzeczalną osobliwością tych gór jest zaistniały po 1947 roku proces naturalnej sukcesji przyrody, niejako wtórnego jej zdziczenia.

Mroźny wschód na Durna / fot. Paweł Lewandowski

Mroźny wschód na Durna / fot. Paweł Lewandowski

Proces ten nastąpił w wyniku wysiedleń ludności, braku działalności człowieka na większości obszarów. Kilka dziesięcioleci i zachłanna przyroda odbierała po kolei wszystko, co przez wieki gospodarowania tutaj miał człowiek. Środowisko z roku na rok powracało do naturalnego, pierwotnego stanu, pokrywając gąszczem wszystko, co pozostało po śladach człowieka.

Nawiewy śniegu - fot. Paweł Lewandowski

Nawiewy śniegu – fot. Paweł Lewandowski

Pomimo powrotu człowieka na te ziemie w późniejszych latach, eksploatacji, rekultywacji zdziczałych terenów, przyroda pozostała nadal tutaj bujna, dzika i żywotna. Bujny zielony las to niewątpliwa atrakcja dla turystyki pieszej, rowerowej i konnej. To wspaniałe widowisko przyrodnicze, gdyż słyszymy nawoływania ptaków, w runie leśnym „tętni” mini-świat, jak będziemy uważni , zachowując szacunek dla mieszkańców lasu, uda nam się zobaczyć na pewno tych, którzy niewątpliwie usłyszą, poczują , zobaczą nas wcześniej, ale dopóki nie staniemy się dla nich potencjalnym zagrożeniem bądź intruzem, ciekawie będą nas obserwować.

Nie mniej jednak ciekawie ma się las zimową porą. To właśnie zimą łatwiej jest zauważyć tropy i ślady pozostawione przez zwierzęta, dla których te miesiące są czasem intensywnego poszukiwania pokarmu i walki o przetrwanie.

Sarenka - fot. Paweł Lewandowski

Sarenka – fot. Paweł Lewandowski

Zwierzęta w zimie żerują nawet bardziej niż latem

Jest w lesie zimowym ciszej, owady zapadły w sen zimowy, dużo zwierząt ograniczyło swoją żywotność.  Na gałęziach drzew aktywność wykazują niektóre gatunki ptaków pozostających u nas na zimę, np. mysikróliki, sikorki bogatki i modre, ubogie oraz sosnówki, a także blisko z sikorami spokrewnione raniuszki.

Jednak zimowy las to także ptaki, których nie ma u nas latem. Przylatują do nas z północy mało płochliwe jemiołuszki, czasem myszołowy włochate. W tym czasie, kiedy korony drzew są pozbawione liści donośniej słyszymy odgłos dzięciołów.

Puszczyk uralski - fot. Paweł Lewandowski

Puszczyk uralski – fot. Paweł Lewandowski

Zwierzęta, które nie zasypiają, szukają pożywienia w lesie i poza nim. Dlatego trzeba uważać na dziki, jelenie i żubry, gdyż częściej będzie je można spotkać bliżej ludzkich siedzib.

Szukaj śladów na śniegu

Jeśli nie zobaczymy zwierząt bezpośrednio, to na pewno spotkamy ślady ich aktywności. Zwłaszcza pod drzewami można spotkać odgarnięty śnieg i wystające spod niego ogryzione krzewinki borówki i wrzosu, to nieomylny ślad żerowania sarny.

fot. Paweł Lewandowski

fot. Paweł Lewandowski

W pobliżu będzie można znaleźć wygniecione w śniegu zagłębienie znaczące miejsce odpoczynku zwierzęcia.  Ślady po żerowaniu jeleni to okorowane drewno sosnowe, czy ślady na korze świerka.  Takie uszkodzenia drzew, nazywane przez leśników spałowaniem, są wynikiem wzmożonego zapotrzebowania jeleni na znajdujące się w korze garbniki, wapno i fosfor, a także sole mineralne potrzebne na budowę poroża i kośćca oraz zachowania równowagi biochemicznej organizmu.

Koziołek - fot. Paweł Lewandowski

Koziołek – fot. Paweł Lewandowski

Tropy zwierząt odciśnięte w śniegu pomogą poznać zimowe życie lasu. Zimą jest o wiele lepsza okazja niż latem, aby bawić się w tropicieli i uczyć się odczytywania krok po kroku zachowań jego mieszkańców, od wyruszenia na żer, aż po ukrycie się w ostoi.

Leśne tropy - fot. Paweł Lewandowski

Leśne tropy – fot. Paweł Lewandowski

Z łatwością można odnaleźć tropy jelenia, sarny i dzika, żubra, wilka czy rysia. Widać także tropy drobniejszych ssaków, np. wiewiórek, kun, zajęcy, a nad ciekami wodnymi tropy wydry, norki czy bobra.

Licówka zawsze czujna - fot. Paweł Lewandowski

Licówka zawsze czujna – fot. Paweł Lewandowski

Śnieg to bardzo ważne dla lasu zjawisko, pokrywa rośliny runa leśnego, zabezpieczając je przed przemrożeniem. Pełni doskonałą rolę systematycznego nawodnienia, w czasie roztopów.

W lesie warto nie zbaczać ze szlaku - fot. Lidia Tul-Chmielewska

W lesie warto nie zbaczać ze szlaku – fot. Lidia Tul-Chmielewska

Paweł Lewandowski

Paweł Lewandowski

Dla lasu ważny śnieg

Na temat zimowego życia lasu w Bieszczadach zadałam kilka pytań, podleśniczemu z Nadleśnictwa Baligród – Pawłowi Lewandowskiemu. To młody człowiek, który swoją miłość do przyrody pokazuje w swoich przepięknych zdjęciach, a las to dla niego nie tylko miejsce pracy, ale cały spektakl przyrody, którą podziwia, kocha i szanuje.

Zimowe panoramy - fot. Paweł Lewandowski

Zimowe panoramy – fot. Paweł Lewandowski

Lidia Tul-Chmielewska: Skąd Twoja decyzja, że zostałeś leśnikiem?

Paweł Lewandowski: Skończyłem Uniwersytet Rolniczy w Krakowie, Wydział Leśny. Pracuję od półtora roku w Nadleśnictwie Baligród. Tak to jest, że młodzi ludzie w pewnym wieku wymyślają sobie, kim chcieliby być w przyszłości, jak pracować. Jedni weryfikują swoje marzenia, inni do nich dążą. Będąc na fakultecie biologiczno-chemicznym, zastanawiałem się, czy chcę pracować w mieście, by się jakoś rozwijać we współczesnym świecie czy pozostać tutaj w Bieszczadach, gdzie się urodziłem. Długo rozmyślałem, co po takim kierunku mogę robić w moich ukochanych Bieszczadach. Przyroda najbliższa memu sercu, więc kto bliżej przyrody, jak nie leśnik? Wtedy to założyłem sobie, że skończę leśne studia i wrócę w Bieszczady, jako pełnoprawny, wykształcony leśnik. Wtedy to też poznałem Marcina Scelinę, zobaczyłem, że pracują tutaj ludzie z pasją, łącząc pracę z zamiłowaniem i już wiedziałem, czego pragnę w życiu.

Studia to świetny czas, dużo wiedzy, a jak to jest w konfrontacji z prawdziwą przyrodą i życiem lasu?

Konfrontacja wyszła tylko na plus. Spotykam żywe zwierzęta, słyszę życie lasu, podziwiam każdy jego element, a wiedza, jaką zdobyłem pomaga mi w znaczny sposób by to życie lasu pogłębiać, odkrywać. Oczywiście jeszcze dochodzi i zapewne dojdzie wiedza praktyczna, obserwacja, ale to tylko zwiększa moją świadomość o tym, że dokonałem właściwego wyboru swojego zawodu. Moja praca to połączenie zachwytu przyrodą, codziennymi zjawiskami, jakimi ta przyroda nas obsypuje z wiedzą teoretyczną, która pomaga mi w życiu zawodowym. Nie wyobrażam sobie siedzenia przy biurku i oglądania tego całego spektaklu przez okno. Wstaję rano, jeszcze przed wschodem słońca, ruszam w objazd po terenie, patrzę jak zmienia się krajobraz w ciągu każdej godziny, jak las budzi się do życia. To ciągła przygoda, ponieważ każdy dzień jest inny. Nie wyobrażam sobie by żyć inaczej.

Zimą warto wstać wcześniej - fot. Paweł Lewandowski

Zimą warto wstać wcześniej – fot. Paweł Lewandowski

Twoje zdjęcia, które możemy zobaczyć na portalach społecznościowych, są znakomite. Masz dar do pokazania przyrody, zjawisk w bardzo ciekawych ujęciach. Masz dar do tego, a dodatkowo jeszcze możliwości. Zawsze masz przy sobie aparat fotograficzny?

Zawsze. Jest takie powiedzenie, że najlepszy aparat to ten, który zawsze masz przy sobie. Ile jest historii niespodziewanych, bardzo bliskich spotkań ze zwierzyną lub bardzo rzadkimi spektaklami na niebie. Świadomość przeżycia tego bez udokumentowania jest bardzo bolesna, zwłaszcza, gdy życiową pasją jest właśnie wspomniana fotografia. Zjawiska przyrodnicze są złożoną naturalnych procesów ekologicznych oraz wpływu na nią człowieka, trzeba je sprytnie na bieżąco czytać, aby popełnić wymarzoną fotografię. Trzeba być w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, a przede wszystkim mieć ze sobą aparat fotograficzny. Tak to niestety już jest. Chociaż nie zawsze taka wyrachowana strategia się sprawdza, albowiem miałem kiedyś przygodę, która udowodniła mi, że adrenalina może odebrać człowiekowi zdolność ruchu. Na jedną z moich najdzikszych leśnych ścieżek wyszedł misiek. Duży, dojrzały misiek. Z pewnością przekroczył 250 kg. Znalazł się ode mnie w odległości 20 metrów. Zamarłem. Autentycznie zamarłem. Trwało to może kilkanaście sekund, w mojej głowie kilka minut. Mimo, iż aparat miałem na ramieniu to nie zdołałem uczynić żadnego ruchu, ponieważ nie wiedziałem jak to zostanie odebrane przez niedźwiedzia. Przygoda życia, nieuwieczniona, ale w głowie pozostanie na zawsze. Las, przyroda, góry to jeden, wielki niezgłębiony teatr, trzeba tylko znaleźć się w danym miejscu o dobrym czasie. Oczywiście z aparatem fotograficznym (śmiech).

Misio - fot. Paweł Lewandowski

Misio – fot. Paweł Lewandowski

Aparat noszę już zawsze przy sobie, ponieważ miałem parę spotkań, o których nie sposób zapomnieć, ale niestety niezapisanych na karcie aparatu. Jednym z nich było spotkanie potężnego jelenia byka przechodzącego przez drogę. Szesnastak regularny, obustronnie koronny. Jedyny w swoim rodzaju.  Był to czas rykowiska, dlatego zwierzę było lekko otumanione. Przeszło bardzo powoli i majestatycznie przez szosę, następnie zatrzymało się na poboczu w pobliżu okazałych jodeł, a co najważniejsze nie wykazywało strachu, lecz swoiste zaciekawienie. Mogłem wtedy wykonać wiele świetnych fotografii, jednak nie przewidziałem takiej sytuacji. Nie miałem nic. Dosłownie nic by go uwiecznić. Od tego czasu aparat mieszka już w moim samochodzie.

A czy łatwiej zwierzęta wypatrzyć w lesie w okresie zimy? Jak to jest? Czy tropy zimowe, którymi cały las jest opisany to ślady większej aktywności zwierząt? Czy one zawsze takie ruchliwe? Bo to oznacza, że las zimą wcale nie zamiera. Może nawet jest bardziej aktywny niż w innych porach roku?

Zima w lesie ma swoje prawa. Zwierzyna zachowuje się inaczej, co nie oznacza, że traci aktywność. Właściwie jej aktywność wzrasta, ponieważ musi się intensywniej przemieszczać w poszukiwaniu pożywienia. Poza tym zwierzęta inaczej zachowują się zimą, a inaczej na wiosnę, co w głównej mierze podyktowane jest dostępnością pokarmu. Na zimę na przykład jelenie zbierają się w chmary, a sarny w rudle, aby korzystać z wiedzy najbardziej doświadczonego przewodnika. Grupy rodzinne saren mogą składać się z obojga płci. Jelenie jednak dzielą się na chmary żeńskie i męskie. Chmarze łań przewodzi zawsze licówka, tj. najbardziej doświadczona łania posiadająca potomstwo. W chmarze żeńskiej oprócz łań występują również młode byczki, takie w wieku do 3 lat oraz cielaczki, natomiast męska chmara składa się wyłącznie z byków.

Zaiteresowana chmara - fot. Paweł Lewandowski

Zaiteresowana chmara – fot. Paweł Lewandowski

A te chmary zbierają się w celu większego bezpieczeństwa?

W okresie zimowym jest mocno utrudniony dostęp do pokarmu ze względu na grubą warstwę śniegu. W dolinach na otwartych terenach śnieg tak mocno nie doskwiera, ale już w lasach powyżej 750 m warstwa śniegu jest gruba i twarda (ok 40-50 cm) niemal przez cały okres zimowy. Zwierzęta wykorzystują swoją wiedzę i doświadczenie, dlatego nie szukają pokarmu gdziekolwiek popadnie. Od tego właśnie jest licówka, która dokładnie wie, w jakim miejscu trzeba tego pokarmu szukać, gdzie warstwa śniegu jest mniejsza, a bogactwo pożywienia największe. Do takich miejsc należą lasy prześwietlone, gdzie występuje bujne runo, a zwłaszcza zimozielona jeżyna gruczołowata – zimowy zielony przysmak zwierząt. Połączenie zwierząt w chmarę, daje zdecydowanie większe poczucie bezpieczeństwa oraz większą szansę na znalezienie pokarmu, a w rezultacie przetrwanie. Idąc do lasu musimy mieć świadomość, że spotkanie ze zwierzyną nie należy do łatwych, ponieważ zwierzęta z reguły prowadzą tryb zmierzchowo-nocny, który siłą rzeczy jest dla nas ludzi naturalną przeszkodą.  Może i dobrze (śmiech). W dzień to raczej element zaskoczenia.

Sarenka - fot. Paweł Lewandowski

Sarenka – fot. Paweł Lewandowski

A jak to z misiami jest? Tak jak w piosence, stary niedźwiedź mocno śpi zimą?

Samice niedźwiedzia muszą gawrować, zawsze, jest to podstawowy warunek wydania na świat potomstwa. Zazwyczaj wchodzą do gawry w połowie grudnia, a po raz pierwszy opuszczają ją w połowie marca, czasem pod koniec marca, kiedy młode niedźwiadki zaciekawione są otaczającym je światem, a śniegi znacznie ustąpią. Zależy to głównie od czynników zewnętrznych. Młody niedźwiedź rodzi się na przełomie stycznia i lutego. Natomiast całkiem inaczej jest z samcem. Samiec żyje chwilą (śmiech), nie ma obowiązku troszczenia się o potomstwo. Dojrzałemu niedźwiedziowi potrzebne są naprawdę bardzo trudne warunki atmosferyczne, aby schował się w gawrze. Młode samce, są jednak często zimą aktywne, taki misiowy nastolatek, ciekawy świata. Natomiast te stare, bogate w grubą warstwę tłuszczyku, hibernują, niekoniecznie nawet, kiedy jest zimno.

Misie tropy / fot. Paweł Lewandowski

Misie tropy / fot. Paweł Lewandowski

Jak to jest spotkać w lesie się z misiem? Ja osobiście do lasu boję się iść sama…

Wśród leśników i przyrodników obecne jest propagowanie odpowiedniego zachowania się w lesie. Jeśli jesteśmy sami, nie należy skradać się, chodzić bezszelestnie. Miśki mają zdecydowanie lepszy słuch i węch niż my, dlatego kiedy nas usłyszą to po prostu oddalą się bezpieczną odległość. Najbardziej niebezpieczny jest element zaskoczenia, człowiek zaskoczony reaguje z reguły ucieczką. Misio zaskoczony może być niebezpieczny. Może pozorować atak – w bardzo szybkim tempie podbiega i zatrzymuje się na kilka metrów przed intruzem, by stanąć na dwóch łapach demonstrując siłę. I teraz znajdźmy w sobie tyle silnej woli, by nie ratować się ucieczką… Co może uruchomić w drapieżniku instynkt ścigania zdobyczy. W biegach z misiem nie mamy szans. Potrafi on na małej odległości przyspieszyć do 60 km/h. Wbrew misiowatemu wyglądowi jest to bardzo zwinne zwierzę. Dlatego lepiej przeciwdziałać takim sytuacjom. Śpiewajmy, używajmy gwizdków, niektórzy obficie spryskują się perfumami, tak by nie stać się elementem zaskoczenia.

Trop niedźwiedzia - fot. Lidia Tul-Chmielewska

Trop niedźwiedzia – fot. Lidia Tul-Chmielewska

A teraz powiedz mi w słowach kilku, co sądzisz o wilku?

No tak, sprawa wilków jest od kilku lat dość drażliwym tematem. Więc jest tak. Dziki i zdrowy wilk nie jest zagrożeniem dla człowieka. Wilk jest ostrożny, czujny i bardzo inteligentny. Dlatego wilki oswajając się z zapachem człowieka przyzwyczajają się do ludzi, nie czują bezpośredniego zagrożenia, stąd pojawiają się coraz częściej blisko siedlisk ludzi.

Trop wilka - fot. Paweł Lewandowski

Trop wilka – fot. Paweł Lewandowski

Widzimy w pobliżu domostw sporo wilczych tropów. Mówi się o sznurowaniu. Co to takiego?

Wilcze tropy układają się wzdłuż linii prostej tworząc charakterystyczne „sznurowanie”, to znaczy, że wilki idą watahą trop w trop, czyli po swoich śladach. Tak naprawdę nigdy do końca nie wiadomo ile wilków przeszło w takim sznurze. Jedynie, gdy ich tropy się rozchodzą jest szansa policzenia osobników. Wilki idąc w ten sposób poruszają się cicho po sprawdzonym już gruncie oraz w pewien sposób ograniczają do minimum ślad zapachu po sobie. Wilki to wielbiciele zimy. Podczas godów (cieczki) lubią pogodę mroźną, bezwietrzną, bez opadów atmosferycznych. Lubią bawić się w śniegu.  Dlaczego wilki widać bardziej zimą? Bo schodzą za zwierzyną płową w niższe partie terenu. Jelenie, sarny szukają pożywienia tam gdzie cieplej, czyli w niższych partiach lasu, a co za tym idzie również za nimi podążają drapieżniki.

Wilczym tropem - fot. Paweł Lewandowski

Wilczym tropem – fot. Paweł Lewandowski

Nasz bieszczadzki kot, symbol – ryś? To sztuka nie lada zaobserwować rysia.

Tak, ryś jest samotnikiem i jest bardzo ostrożny. Ale o dziwo, ryś często jest w naszym bliskim otoczeniu, co można zaobserwować po jego tropach. Jednak jest niezwykle tajemniczy, cichy i wkomponowany w las, na tyle, że staje się dla nas po prostu niewidzialny. Ryś nie boi się człowieka, właściwie to mało, czego się boi. Tak się mówi, że za wilkiem jak i za rysiem warto oglądać się za siebie. Zdarza się tak, że przechodzimy pewną ścieżką, a po chwili za nami przechodzi wspomniany wilk, albo ryś. Spacerując po lesie nie mamy świadomości, że obok znajduje się drapieżnik, który spokojnie przeczekuje nasze przejście, by móc kontynuować wędrówkę. Ryś to doskonały strateg. Poluje głównie na sarny, ale również na cielęta jeleni. Strategia rysia polega na tym, że posiada zawsze kilka tzw. „jadłodajni”, punktów pokarmowych. Upolowane zwierzęta ukrywa w różnych miejscach. Nie bazuje tylko na jednej ofierze. Zakopuje je głęboko w śniegu, ziemi, a nawet wciąga na drzewo, lub ukrywa w spróchniałych kłodach.

Trop rysia - fot. Paweł Lewandowski

Trop rysia – fot. Paweł Lewandowski

Kolejne zwierzątko kojarzone z Bieszczadami to żubr. Co powiesz o żubrze w zimowej porze?

No zwierzątko (śmiech) to to nie jest. To jest ogromne i potężne zwierzę. Żubry gromadzą się w stadach podobnie jak jelenie – cały czas. Oprócz rui, która trwa od końca lipca, do września, gdyż w tym czasie do stad krów i cielaków dołączają samce, tworząc potężne stada. W okresie zimowym podobnie jak jelenie, żubry żyją osobno w stadach męskich i żeńskich.  Zimą żubry słabo sobie radzą. W nadleśnictwie Baligród mamy około 400 osobników. Stanowią dość duży problem dla lasu, jeśli chodzi o młode drzewa. Stąd intensywne dokarmianie zimą żubrów. W lecie żubry odżywiają się głównie trawami i roślinami zielnymi, zimą niestety nie mają podstawowego pokarmu, dlatego zjadają to, co najlepiej dostępne. Jeśli stado wejdzie w młodnik, to taki żubr, naprawdę potrafi uszkodzić kawał lasu. Stąd nadleśnictwa intensywnie dokarmiają żubry, by je skupić w pobliżu paśników i maksymalnie zniwelować szkody w uprawach.

Żubr samiec żyjący na wolności - fot. Paweł Lewandowski

Żubr samiec żyjący na wolności – fot. Paweł Lewandowski

Co na koniec możesz powiedzieć o tropieniu w lesie zimowych śladów?

Przede wszystkim, zalecam nie schodzenie z wytyczonych ścieżek turystycznych czy edukacyjnych. Musimy mieć świadomość, że podążając za tropem, możemy dojść do jego właściciela i stanąć z nim oko w oko. Warto jednak obserwować ślady zwierząt, warto odkrywać, do kogo należą, jest to niewątpliwa frajda i poznawanie niesamowitego świata przyrody.

Zima w tym roku nie była zbyt groźna i obfita w śnieg, czy to miało wpływ na zwierzynę?

Zdecydowanie tak, zwierzyna mogła przebywać w wyższych partiach lasu, łatwiej mogła zdobywać pożywienie. Należy pamiętać, że nawet tutaj u nas w Bieszczadach, pomimo, że w niższych partiach brak śniegu, albo jest go niewiele, wyższe partie lasu, są o wiele bardziej chłodniejsze, a co za tym idzie – leży tam gruba pokrywa śniegu. Tak, więc zima jeszcze się w Bieszczadach trzyma.

Wkrótce nadejdzie wiosna, nowe zachowania, pobudzenie i ożywienie w przyrodzie. Ale to już odrębna rozmowa. Życzę owocnych łowów z aparatem w dłoni.

Porozmawiajmy o Bieszczadach!
Dołącz do grupy Bieszczady.Land na Facebooku



Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.