Pleń – nasze bieszczadzkie Yeti

Pleń fot. Lidia Tul-Chmielewska

Pleń fot. Lidia Tul-Chmielewska

Może i Wam udało się kiedyś sfotografować, bądź nagrać zjawisko plenia. To naprawdę wyjątkowe szczęście spotkać ten wyjątkowy entomologiczny przypadek.

Każde słowo pisane o pleniu, jest słowem wtórnym. Przypomina to pisanie o Yeti. Albo prawie o Yeti. Mało kto widział, raczej wielu słyszało, a jeśli już ktoś zobaczył to powiedział o tym wszystko, co już wcześniej o tym powiedziano. Jaki to ma związek z Bieszczadami? Trochę ma. To unikatowe zjawisko zaobserwowane zostało wielokrotnie właśnie w Bieszczadach. Ponadto pierwsze zdjęcie plenia zostało wykonane także w Bieszczadach.

Larwy muchówki pleń fot. Lidia Tul-Chmielewska

Larwy muchówki pleń fot. Lidia Tul-Chmielewska

Czym jest pleń?

Pleń (robak hufcowy) – pełznąca masa, złożona z tysięcy maleńkich larw muchówki z gatunku ziemiórki pleniówki. Jest niezwykle rzadkim zjawiskiem, a przyczyna wędrówki larw nadal nie została poznana. Pierwsze wiadomości o pleniu pochodzą z XVII wieku, ze Śląska. Pojawienie się plenia dawniej uznawane było za przepowiednię nieszczęść. Spotykane w obszarach górzystych, był czasem obiektem zabiegów magicznych, np. górale tatrzańscy zbierali pleń, suszyli, święcili a następnie rozsypywali w stodołach i stajniach, gdzie miał zapewnić dobrobyt. Pleń ciągnący ku północy był zapowiedzią dobrych zbiorów.

Pleń fot. Lidia Tul-Chmielewska

Pleń fot. Lidia Tul-Chmielewska

Jego rozmiary w szczególnych przypadkach mogą dochodzić nawet do kilkunastu m długości (zazwyczaj znacznie mniej, bo do 3–5 m), przy kilku-kilkunastu cm szerokości i około 1 cm grubości. Pojedyncza larwa jest niewielka i osiąga około 1 cm długości. Wędrujące larwy nie są, jak podają niektóre źródła, sklejone śluzem. Dorosłe owady składają jaja w wilgotnej glebie. Z nich wykluwają się larwy, które po jakimś czasie przechodzą w stadium poczwarki. Z niej po tygodniu, względnie dwóch, wylęgają się osobniki dorosłe. Larwy żywią się obumarłymi szczątkami roślin, grzybów i zwierząt, także odchodami tych ostatnich. Zamieszkują glebę o znacznym stopniu uwilgotnienia na terenach leśnych.

Pleń fot. Lidia Tul-Chmielewska

Pleń fot. Lidia Tul-Chmielewska

Skąd się bierze pleń? 

Nie są znane powody skupiania się larw w tak wielkie formacje. Są relacje mówiące, że wędrującego plenia nie atakowały zarówno mrówki, jak i pająki, a nawet ptaki odżywiające się larwami owadów. A same wędrówki miałyby być spowodowane np. niedoborem pokarmu. Najwięcej obserwacji pochodzi z terenu Karpat (Bieszczady Zachodnie, Gorce, Tatry) oraz Białowieży. Widywany był także w Sudetach, na Mazurach, w dolinie Biebrzy oraz w Puszczy Sandomierskiej oraz kilku innych miejscach. (źródło: Wszechświat t.113 nr 4-6/2012 Jacek Błażuk).

Pleń rzadkie zjawisko fot. Lidia Tul-Chmielewska

Pleń rzadkie zjawisko fot. Lidia Tul-Chmielewska

Wędrującego plenia widziało niewiele osób. Jeszcze mniej uwieczniło ten fakt aparatem fotograficznym. Znany fotografik i entomolog, nieżyjący prof. Władysław Strojny, poświęcił pleniowi kilka artykułów, ale nigdy się z nim nie spotkał, mimo podejmowania usilnych starań.

Adam Wajrak tak opisywał zjawisko plenia:

Pleń sunie niezbyt szybko, ale i na ten temat nie ma dokładnych danych. Niektórzy mówią o jednym metrze na godzinę. Pleń, którego obserwował w roku 1970 w Bieszczadach Krzysztof Wiktorowicz z Bytomia, rozdzielał się na czele na cztery węże, miał blisko 2,7 metra i wędrował z szaloną prędkością 7,5 metra na godzinę. Krzysztof Wiktorowicz, pierwszy, który zrobił zdjęcia plenia, zaobserwował też wtedy niezwykle ciekawe zjawisko. Na skutek trafienia na przeszkodę doszło do przerwania „ciała” plenia jakieś 50 cm od czoła. Dwa plenie, które w ten sposób powstały, nie zaczęły wędrować oddzielnie. Przód się zatrzymał i poczekał, aż dołączy do niego reszta. Po pewnym czasie pleń się zatrzymuje. Larwy zaczynają wnikać w glebę. Najpierw te na dole, potem te z góry. Pleń po prostu znika. Dlaczego w tym miejscu, a nie w innym, to również wieka zagadka. (źródło: Magazyn Gazety Wyborczej 1997 nr 38/237)

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…

Pleń, jak udało się nam już zorientować, to niezwykle rzadkie zjawisko. Osoba, która o nim nigdy nie słyszała, przejdzie obojętnie, a jeśli już kiedykolwiek go spotka, z obrzydzeniem ominie ten niezbyt atrakcyjny widok.

Może i Wam udało się kiedyś sfotografować, bądź nagrać zjawisko plenia. To naprawdę wyjątkowe szczęście spotkać ten wyjątkowy entomologiczny przypadek. Niekoniecznie wędrujący na północ.

 

Porozmawiajmy o Bieszczadach!
Dołącz do grupy Bieszczady.Land na Facebooku



Zostań patronem portalu Bieszczady.Land


Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.