„Galeria nad Berehami” ma zniknąć ze szlaku na Połoninę Wetlińską – tak zadecydował wójt gminy Lutowiska

Waldemar Witkowski- Galeria nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska

Waldemar Witkowski- Galeria nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska

Galeria nad Berehami to nieodłączny element Bieszczadu – żywy i prawdziwy. Stoi w tym miejscu od kilkudziesięciu lat. Jest tutaj twórca, Waldemar Witkowski, który rzeźbi na żywo. Można zobaczyć, można popatrzeć, usiąść przy nim, wypić herbatę, ugrzać się przy ogniu. Czy niedługo to miejsce przestanie istnieć?

Waldek udowodnił, że w tym miejscu powinien być?

Przy wejściu na Połoninę Wetlińską stoi drewniany budynek po prawej stronie – Galeria nad Berehami. Miejsce przez ponad 30 lat związane z tym miejscem, związane przez ludzi, którzy tam gospodarzyli i bywali.

Galeria nad Berehami. fot. Lidia Tul-Chmielewska

Galeria nad Berehami. fot. Lidia Tul-Chmielewska


Tu można kupić bieszczadzką pamiątkę wykonaną przez Waldemara Witkowskiego – gospodarza Galerii, tutaj można nabyć prace innych artystów bieszczadzkich, kupić pocztówki, przystawić sobie pamiątkową pieczątkę. To właśnie tutaj, można usiąść przy ogniu na pniaku, pogadać z Waldkiem, popatrzeć jak dłutem nadaje kształty kawałkowi drewna, napić się herbaty, którą zawsze chętnie Waldek poczęstuje. To taka jeszcze namiastka dawnego klimatu Bieszczad, kiedy człowiek spotykał się z człowiekiem, by porozmawiać, kiedy nie zaliczało się gór, tylko wędrowało, kiedy człowiek człowiekowi podał rękę wsparcia, w tym ówczesnym trudnym bieszczadzkim życiu.

Waldemar Witkowski fot. Lidia Tul-Chmielewska

Waldemar Witkowski fot. Lidia Tul-Chmielewska

Galeria nad Berehami – jest jeszcze ostatnią ostoją ducha i klimatu bieszczadzkiej cyganerii artystycznej…

.
O ile bunt i opinie dotyczące przebudowy Chatki Puchatka – zarówno środowiska przewodnickiego, jak i turystycznego – były i są nadal podzielone, na za i przeciw o tyle inna wieść hiobowa – rozniosła się echem po całej Polsce. Galeria nad Berehami ma zostać rozebrana. „Szałas”, jak nazywa to miejsce wójt Gminy, Krzysztof Mroza, szpeci i ma zostać usunięty.

Petycja przeciwko rozbiórce Galeri nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska

Petycja przeciwko rozbiórce Galerii nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska

Środowiska protestują

Tego dla środowisk turystycznego, przewodnickiego, artystycznego – okazało się za wiele. Jednym głosem powiedzieli, „nie zgadzamy się”. Zostały przygotowane petycje podpisane już przez tysiące osób, turyści tłumnie odwiedzają Witkowskiego w Galerii i składają podpisy osobiście. Dlaczego? Czemu akurat ta galeria cieszy się takim uznaniem? Dlaczego na nią zapadał wyrok wójta?

Może warto  w kilku słowach  przybliżyć osobę Waldemara Witkowskiego – człowieka, który stara się obronić przed urzędniczą paranoją, ten ostatni bastion bieszczadzkiej bohemy artystycznej.

Galeria nad Berehami- pieczątka pamiatkowa fot. lidia Tul-Chmielewska

Galeria nad Berehami- pieczątka pamiątkowa fot. Lidia Tul-Chmielewska

Był piekarzem, górnikiem, drwalem… Został rzeźbiarzem

Urodził się w 1957 roku we wsi Jankowo pod Olsztynem. Następnie mieszkała w Nowogrodzie Łomżyńskiem, gdzie już, jako dziecko, zetknął się z drewnem. Zafascynowany sztuką rzeźbienia, od siódmej klasy zaczyna rzeźbić. Wiele w życiu robił, pracował w piekarni u swojego ojca, był górnikiem w kopalni miedzi, pracował w Stomilu w Sanoku. W swoim życiu otarł się o wielką scenę artystyczną poznał Niemena, Komedową, Maternę. Pracował także, jako robotnik leśny w Bieszczadach.

Rzeźby Waldka Witkowskiego fot. Lidia Tul-Chmielewska

Rzeźby Waldka Witkowskiego fot. Lidia Tul-Chmielewska

W 1983 roku zawitał w Bieszczady, właściwie już na stałe. Rzeźbił i sprzedawał – to pozwalało mu w tych ciężkich czasach utrzymać rodzinę. Był swojego czasu gospodarzem w „Chacie Socjologa” na Orycie. Tam poznał Jędrka Wasielewskiego Połoninę. Po pewnym czasie podjął decyzję o założeniu działalności gospodarczej pod nazwą „Wyrób galanterii z kości rogu i surowców odpadowych”. Niestety, zanim procedury urzędnicze się dokonały, sezon się zakończył i ponownie Waldek musiał zmagać się z ciężkim bieszczadzkim życiem. Dzięki Lutkowi Pińczukowi, który był właścicielem owego „szałasu”, zaczął pracować w Galerii nad Berehami, w której tak na stałe jest od 1992 roku. To tutaj Waldek stworzył miejsce, dla rzeźbiarzy takich jak Jędrek Wasielewski Połonina, Jasiek Zubow, Bogdan Nabrdalik „Sikorka” i wielu, wieli innych. Tutaj sprzedawali swoje rzeźby, siedzieli do rana przy nie gasnącym ognisku opowiadając swoje dzieje, fantazjując i koloryzując historie, swoje, cudze, ale z tego miejsca właśnie wywodziły się potem legendy o Bieszczadnikach. O prawdziwych ludziach lasu. O bieszczadzkiej cyganerii twórców.

Galeria nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska

Galeria nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska


W trakcie rozmowy z Waldkiem Witkowskim o przyczynie nakazu rozebrania Galerii, pada wiele gorzkich słów.

Waldemar Witkowski:

Nasłano mi tutaj nadzór budowlany, na wniosek jednego z radych gminy Lutowiska, że mój budynek, który tutaj stoi jest nieestetyczny, zagraża bezpieczeństwu i że należy go jak najszybciej rozebrać. Nadzór budowlany przyjechał, dokonał oględzin, po czym sprawę umorzono. W międzyczasie otrzymałem fakturę za używanie obiektu. Od 26 kwietnia trwały sprawy, wszystko „wisiało” w powietrzu. Umorzenie sprawy w nadzorze budowlanym jeszcze bardziej dodało mi otuchy. Pełen wiary i otuchy, czekam na uporządkowanie dokumentacji z Gminą, że wreszcie zacznie to funkcjonować tak jak należy od początku do końca. I co? Dostaje pismo o nakazie rozbiórki do dnia 15 sierpnia 2019 roku. W piśmie było zawarta informacja, że teren będzie wyznaczony poza jakimkolwiek dzierżawami i przywrócony do stanu pierwotnego, czyli łąka. W bezpośredniej rozmowie z Wójtem, bo udałem się do niego, zapytałem, wprost, że tyle lat tutaj jednak jestem, wpisałem się w to miejsce, propaguje sztukę, nie tylko swoją przecież, usłyszałem, że jego to kompletnie nie obchodzi.  Zarzucił mi wówczas, że sprawa stała się medialna. No cóż, nie ja rozpętałem tę sprawę. Okazuje się, że mam wielu znajomych, przyjaciół, którzy o całej sytuacji powiadomili media. Ja owszem udostępniłem dokumenty, gdyż nie na wszystkim się znam, potrzebowałem w pewien sposób opinii.

Ognisko i miejsce przy nim Galeria nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska

Ognisko i miejsce przy nim Galeria nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska

W miejscu, gdzie stoi Galeria Waldemara, stoją również inne punkty handlowe. Witkowski, zapytany o to, co z nimi, stwierdza:

Nie wiem i nie chcę w ogóle tym się interesować. Oni nie maja problemów, ja mam problem. Mój budynek stoi tutaj ponad 30 lat. Nikomu jakoś nie przeszkadzał. Nagle zaczął. Doszły mnie słuchy o postawieniu tutaj nadajnika G5. To, jaki stan pierwotny, czyli łąka? Z masztem? Gdzie tutaj mowa o zachowaniu estetyki krajobrazu? Niby mój „szałas” przeszkadza, psuje krajobraz… Jest wójt włodarzem, panem gospodarzem, ale mógłby uruchomić jeszcze oprócz urzędnika aspekty międzyludzkie. Przecież ten teren jest dla turystyki, dla ludzi, by ściągać tutaj ludzi, a okazuje się, że zamiast drewnianej galerii będzie jakiś nadajnik.

Obserwując przez pewien czas Galerię widzę podchodzące do budyneczku tłumy turystów. Po pieczątkę, po widokówkę, przywitać się z Waldkiem. Robili sobie zdjęcia na tle Galerii.

Turyści zawsze chętnie odwiedzają Galerię fot. Lidia Tul-Chmielewska

Turyści zawsze chętnie odwiedzają Galerię fot. Lidia Tul-Chmielewska

Na temat zamiaru rozbiórki wypowiadają się przyjaciele Waldemara Witkowskiego, znajomi, ludzie ze środowiska artystycznego

Małgosia Olga Brzezińska z Warszawy:
Znam Waldka już na tyle długo, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że takiego człowieka to ze świecą szukać. Tacy ludzie jak Waldek powinni zajmować szczególne miejsce w społeczeństwie, a władze gminy powinny go wspomóc, a nie „likwidować”. W tych czasach, kiedy w większości priorytetem jest MIEĆ a nie BYĆ, wszyscy powinniśmy bardziej doceniać miejsca z historią i ludzi, którzy ją tworzą. Dlatego nie ma mojej zgody na takie działania.

Darek Nocuń, turysta jeżdżący w Bieszczady od lat:
Pierwszy raz na początku mojej przygody z Bieszczadami do Galerii trafiłem w dość nietypowy sposób. Jadąc do Wołosatego z zamiarem wejścia na Tarnicę, miałem u Waldka zostawić siekierę, która miała trafić do Pana Lutka od mojego gospodarza. Chwila w galerii przeciągła się w kilkugodzinną rozmowę z Waldkiem ma temat Bieszczadów. Od tamtego czasu zawsze, gdy jestem na przełęczy albo przed lub po zejściu z Połoniny spędzam dłuższy lub krótszy czas w Galerii. Lub po prostu jak to było ostatnio wolę porozmawiać z Waldkiem niż iść na Połoninę.

Pieczątka na pamiątkę fot. Lidia Tul-Chmielewska

Pieczątka na pamiątkę fot. Lidia Tul-Chmielewska

Anna, mieszkanka Bieszczad:
Galeria Waldka to miejsce, w którym wystawia swoje prace wielu artystów bieszczadzkich. Ludzie schodzący z gór zawsze tutaj mogą liczyć na ugrzanie się przy ogniu czy kubek ciepłej herbaty. To miejsce z historią. Ma pozostać nieruszone.

Adam „Łysy” Glinczewski:
Właśnie dzisiaj dowiedziałem się o perypetiach, jakie ma ze swoją Galerią Waldi (tak wszyscy na niego mówiliśmy i mówimy), i znów zaczyna mi być przykro i myślę, że będzie przykro wszystkim, którzy Bieszczady ukochali, że takie miejsce ma zniknąć z powodów czysto technicznych, bo jak się dowiedziałem to mają tam nadajnik jakiś stawiać. Natomiast nie ma co ukrywać, że wiele ludzi w podeszłym wieku przyjeżdża po wspomnienia bieszczadzkie z własnej młodości, przyjeżdżają ze swoimi dziećmi, ze swoimi wnukami i kiedy ubywa takie miejsce no to Bieszczady przestają być Bieszczadami. No i nie ukrywajmy, są gminy, które prawie wyłącznie już teraz żyją z turystyki ogólnie szeroko pojętej. A co do Waldka, znam go od trzydziestu paru lat, więc moja wypowiedź może być za bardzo osobista, więc powiem inaczej. Człowiek, który przez tyle lat w tym miejscu działał, pracował, dzieciaki przy nim poznawały plastykę, twórczość rzeźbiarską, opowieści bieszczadzkie, ogólne sympatyczne pogaduchy, on przez te trzydzieści parę lat udowodnił, że w tym miejscu powinien być i już. No chyba, żeby wydarzył się jakiś kataklizm, a na taki się nie zapowiada, poza działaniami typowo urzędniczo-administracyjnymi. Na początku powiedziałem, że jest mi smutno, a teraz mogę powiedzieć, że zaczynam być wkurzony, że kasuje się kolejne miejsca, które nadają Bieszczadom smak, charakter i wygląd taki, który jak najdłużej powinien pozostać w rzeczywistości i ludzkiej pamięci.

Chatka Puchatka, Połonina Wetlińska / fot. Grzegorz Miłkowski

Chatka Puchatka, Połonina Wetlińska / fot. Grzegorz Miłkowski

Andrzej Lenart, przewodnik:
Pismo wójta gminy Lutowiska jest szkodliwe dla pięknego zakątka Bieszczadów. Będąc gospodarzem regionu cennego dla turystyki, chce zlikwidować to, co jest bezcenne. Obecnie tylko dwa obiekty pokazujące cząstkę historii Bieszczadów, pozostały do dyspozycji turystów. Do nich należy ponad 70–letnia Chatka Puchatka oraz galeria prowadzona przez znanego rzeźbiarza p. Waldka W. Treść pisma (bo to nie jest decyzja w rozumieniu kpa) o likwidacji galerii wskazuje na brak zainteresowania wójta turystyką, która dla gminy powinna stanowić podstawę budżetu. Obecnie na terenie gminy są poważne braki w infrastrukturze publicznej dla potrzeb turystki. Stawiam sobie pytanie, jaki interes w likwidacji galerii ma wójt gminy? Pozbywając się regionalnego rzeźbiarza, który przez długie lata stał się cząstką historii tego pięknego zakątka jest niezrozumiałe. Utrzymywanie kolorowych budek rodem z Targówka jest zaprzeczeniem zdrowego rozsądku. O poziomie gospodarności włodarzy gminy świadczą, drogi gminne oraz parking. Mając na swoim terenie bezcenny zabytek (cerkiew wpisana na listę UNESCO) w Smolniku do dnia dzisiejszego nie zbudowano zatoki postojowej dla autobusów a stan drogi gminnej jest tragiczny. Parking na przełęczy Wyżnej pokryto asfaltem zamiast kostką granitową. Pytanie czy jest to ekologiczne i jaka będzie temperatura nad asfaltem przy 30st. C? Mówię kategorycznie NIE dla likwidacji galerii. Mam inną propozycję, aby do istniejącej galerii, udostępnić istniejącą powyżej piwnicę (bojkowska) oraz odtworzyć chyżę bojkowską, która stała obok. Byłby to świetny sposób, aby pokazać cząstkę historii tego pięknego zakątka i udostępnić turystom.

Chatka Puchatka, Połonina Wetlińska / fot. Grzegorz Miłkowski

Chatka Puchatka, Połonina Wetlińska / fot. Grzegorz Miłkowski

Czarek „Koniu” Konieczyński:
Bieszczady w zastraszającym tempie przestają tracić swój indywidualny wizerunek i charakter oraz dzikość. Tracą coś, na co pracowały latami i co wyróżniało je w całej Polsce, a i niosło się też za granicę. Chodzą coś słuchy w temacie przekaźnika GSM. Owszem, nie można być zacofanym, gdy idzie nowe, ale czy my z tym nowym nie przeginamy? Jeszcze się nikt nie „zesrał” z tego powodu, że nie przesłał swojej facjaty (teraz to się selfie nazywa) spod Galerii czy Chatki Puchatka. Wczoraj na Giełdzie Staroci w Sanoku widziałem telefon ebonitowy na korbkę. Jaka to staroć? 30 lat temu taką korbką kręciłem. Załatwiałem sprawy (Pomoc Drogowa) po Bieszczadach przez CB radio i nikt nie został zostawiony sam sobie, dało radę. Jeden maszt telefonii komórkowej świata do ruiny nie doprowadzi, a ocali historię, czyjś byt i czyjeś wspomnienia. Podobne zdanie mam odnośnie Chatki Puchatka. Zrobić gruntowny remont, ale nie naruszając jej wyglądu. Wyburzyć te przybudówki i postawić w ich miejsce takie same, ale z nowych lepszych materiałów. Zrobić łazienki, toalety i całą nową infrastrukturę, w której można funkcjonować w XXI wieku. Nie jestem osobą lubianą, bo zawsze mam swoje zdanie oraz mówię to, co myślę i mój głos do sprawy nic nie wniesie, ale przestańcie niszczyć moją krainę.

Z Wetlińską i Caryńską w tle-fot. Lidia Tul-Chmielewska

Z Wetlińską i Caryńską w tle-fot. Lidia Tul-Chmielewska

Ryszard „Bury” Denisiuk, artysta, były członek GOPR, przewodnik:
Galeria Waldka, to nieodłączny element Bieszczadu, jedyny, żywy i prawdziwy. Jest tutaj twórca, który rzeźbi na żywo. Można zobaczyć, można popatrzeć, usiąść przy nim, wypić herbatę, ugrzać się przy ogniu. Wara wszystkim od tego miejsca i człowieka. Głównie władzom. Jest to coś tak niepowtarzalnego jak Chatka Puchatka na Wetlińskiej, której się nie powinno ruszać, jak chcą luksusów, niech sobie budują obok, a stare schronisko powinno zostać, jako żywe czynne muzeum. Tyle milionów ludzi, którzy się przewinęli przez Chatkę Puchatka jak i Galerię Waldka – to zasługuje na szacunek. Niech władze trzymają się z daleka od takich miejsc, mają na to swoje instrumenty administracyjne, by pozbawić Waldka tej Galerii, ale co komu przeszkadza ta galeria? Jest to źródło utrzymania człowieka, jest to jego praca i historia. Nie zagraża życiu innym ludziom, skoro nadzór budowlany nie ma zastrzeżeń. Powtórzę jeszcze raz – wara od tej Galerii!

Waldemar Witkowski- Galeria nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska

Waldemar Witkowski- Galeria nad Berehami fot. Lidia Tul-Chmielewska

Andrzej „Żmija” Borowski, artysta:
Oczywiście, że znam Waldka i myślę, że w Bieszczadach nie ma właściwie osoby, która by go nie znała. To ktoś w rodzaju żywej legendy. Uważam, że pewnych rzeczy nie należy unowocześniać, tym bardziej, że to miejsce stanowi żywy pomnik kultury dla Bieszczadów i z pewnością wspaniałą atrakcję turystyczną. Nie wiem skąd decyzja o zlikwidowaniu galerii, ale uważam, że galeria nikomu nie przeszkadzała wręcz stanowiła wspaniały punkt turystyczny i nie tylko i powinna tam pozostać.

Sprawa jest rozwojowa i będziemy się jej przyglądać.

Podczas przygotowania materiału dwukrotnie dzwoniłam do sekretariatu wójta i prosiłam o komentarz do tej sprawy. Niestety w obu przypadkach był nieosiągalny. Podjęłam też próbę kontaktu mailowego, również bezskutecznie. Jak nasza redakcja otrzyma odpowiedź od wójta, artykuł zostanie zaktualizowany.

Osoby zainteresowane podpisaniem petycji zapraszamy na stronę: https://www.petycjeonline.com/nie_dla_likwidacji_galerii_nad_berechami

Porozmawiajmy o Bieszczadach!
Dołącz do grupy Bieszczady.Land na Facebooku



Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.