Jerzy Harasymowicz – poeta ludzi gór

Fot. Aneta Jamroży

Fot. Aneta Jamroży

Dwa spięte głazy każdego dnia witają na Przełęczy Wyżnej turystów, którzy podążają w kierunku Chatki Puchatka. Kto zatrzyma się przy nich choć na moment, dowie się, że jest to symboliczny grób niezwykłego poety, Jerzego Harasymowicza. Symboliczny, bo prochy autora słów „w górach jest wszystko, co kocham”, w 1999 roku, zgodnie z jego wolą, rozsypano nad połoninami…

Jerzy Harasymowicz, w Bieszczadach zakochał się ze wzajemnością. Poeta uchodził za samotnika, indywidualistę, wielokrotnie samotnie wędrując po górach, choć bywał tu też z żoną, czy przyjaciółmi. Gościł m.in. w Bacówce Pod Małą Rawką (więcej w artykule: 5-rzeczy-ktore-warto-wiedziec-o-Bacówce Pod Małą Rawką), często spotykał się też ze swoimi Czytelnikami w wielu miejscowościach tego regionu.

Efektem jego spotkań z bieszczadzką przyrodą jest wiele pięknych wierszy, których fragmenty wykorzystywane są w piosenkach śpiewanych przy ogniskach, a nawet znaleźć je można choćby na koszulkach (np. „w górach jest wszystko, co kocham”).

W Bieszczadach powstał m.in. tomik „Wesele rusałek” z 1981 r, „Wiersze z połonin” (1996 r.), czy „Miłość w górach” (1997 r.). To właśnie tam, w zamykającym go, poruszającym wierszu, Jerzy Harasymowicz, zamieścił swój literacki testament:

Kiedy jak buki na mróz serce mi pęknie

połóżcie mnie na wóz z widokiem na Bieszczady

na wielki pożar gór na wielką jesień

którą sam roznieciłem pisaniem

Niech ten wóz sam jedzie w zawieję liści

Niech tam na wieki zostanie

Zgodnie ze swoją wolą, piewca bieszczadzkiej krainy, spoczął w ukochanych górach, które zdążył odwiedzić, pomimo ciężkiej choroby, jeszcze miesiąc przed śmiercią. Zatrzymał się w osadzie leśnej w Mikowie, w Nadleśnictwie Komańcza. To właśnie w Komańczy miało też miejsce jego ostatnie spotkanie z Czytelnikami. Z Bieszczadami jednak żegnać się nie musiał. W ukochanym miejscu został na zawsze…

Dziś pamięć o nim jest wciąż kultywowana, czego przykładem są imprezy kulturalne takie jak: „Harasymiada”, czy sierpniowe „Biesiady harasymowiczowskie”.

 Fot. J. Kurkiewicz/ wikimedia.org/30.08.2015


Fot. J. Kurkiewicz/wikimedia.org/30.08.2015

Jerzy Harasymowicz (ur. 24.07.1933 r. w Puławach, zm. 21.08.1999 r. w Krakowie) – poeta o polsko-ukraińsko-niemieckich korzeniach. Miłością do przyrody zaraził się w wieku 16 lat, uczęszczając do szkoły leśnej. Swoją przyszłość związał jednak nie z leśnictwem, a z poezją. Z sukcesem zadebiutował w wieku 22 lat, a rekomendował go sam Mieczysław Jastrun. Pierwszy tom Harasymowicza zatytułowany „Cuda” (1956 r.) spotkał się z pozytywnym odzewem, podobnie jak jego kolejne dzieła. Najlepszym wymiernikiem jego talentu był fakt, że poeta utrzymywał się z samego pisania. Założył także grupy poetyckie „Muszyna” oraz „Barbarus”. Ma na koncie ponad 50 tomów wierszy o różnej tematyce.

Za swój dom zawsze uważał góry. To właśnie z jego poezji wywodzi się termin „kraina łagodności”. Prywatnie znany był jako kibic Klubu sportowego Cracovia (pisał nawet o nim wiersze). Ulubiona książka Harasymowicza to „Buszujący w zbożu” Jerome’a D. Salingera, zaś film – „La Strada” Federico Felliniego. Ulubionym miejscem – Bieszczady…

Więcej o Jerzym Harasymowiczu na: http://harasymowicz.republika.pl.


Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.