Jak powstały Bieszczady? Legenda kontra nauka

Bieszczady HDR Bieszczady-© dunvael

Biesy i Czady to postaci doskonale znane miłośnikom górzystego zakątka południowo-wschodniej Polski. Jaki jest ich udział w powstaniu Bieszczadów? Ciekawą legendę na ten temat można znaleźć w książce Andrzeja Potockiego pt. „Księga legend i opowieści bieszczadzkich”

Fot. Aneta Jamroży

Fot. Aneta Jamroży


Na początku na tym skrawku ziemi zapomnianym przez Boga, tylko diabły harcowały. Awantury, rozboje i gwałty czyniły między sobą. Nie były to jakieś diabły szczególne, ot zwyczajne rogate i włochate pospólstwo. Ich mnogość powodowała, że ludzie nie chcieli się na tym terenie za żadne skarby osiedlać. Wydawało się, iż ta część Karpat na zawsze pozostanie diablo bezludna. Nawet nazwy swojej wtedy nie miała, bo niby jak nazwać taką diablą krainę?

Bies autorstwa bieszczadzkiego artysty, Zdzisława Pękalskiego Fot. Aneta Jamroży

Bies autorstwa bieszczadzkiego artysty, Zdzisława Pękalskiego Fot. Aneta Jamroży

Kiedy w wyniku eksperymentów genetycznych wyhodowano w piekle dwie nowe odmiany diabłów, jedne nazwano biesami, a drugie czadami. Różniły się one znacznie od reszty diablej populacji dlatego, najgorętsza egzekutywa piekielna postanowiła umieścić je w oddzielnym rezerwacie. Wybór ten padł na tę dotąd nienazwaną, czarcią krainę. Wyłapano tu dotychczasową biesią hołotę, po czym zaludniono, a raczej zadiablono piekielny rezerwat, biesami i czadami. Wtedy też powstała jego nazwa – Bieszczady.

Fot. Aneta Jamroży

Fot. Aneta Jamroży



Ale gdzie jest diabeł, powinien być i anioł, bo gdzie jest zło, powinno być i dobro. Zawsze tak było i tego porządku nawet diabły nie ważą się zmieniać. Niestety sfery niebieskie nie zgodziły się wysyłać do bieszczadzkiego rezerwatu aniołków, bo one były edukowane przeciw zwyczajnym diabłom, a nie genetycznym mutantom. Zachodziła przeto obawa, że aniołkowie mogą nowemu zadaniu nie podołać, a co gorsza same zejdą na psy, czyli inaczej mówiąc ulegną diabelskim pokusom.

Wtedy zagrały biesy z czadami w orła i reszkę. Wyszło im, że biesy będą od złego, a czady od dobrego. I natychmiast wróciła normalność do tej krainy, a wraz z nią przybyli ludzie. Nie od razu, ale powoli zaczęli zasiedlać coraz to nowe doliny nad rzekami i potokami, a potem poszli nawet w góry, pod samymi połoninami zakładali wsie.

Jedni przybywali tu z Małopolski, inni z Rusi, a jeszcze inni z Wołoszy, ze Słowacji i od Madziarów. Tak się tu wymieszali, wykotłowali, że teraz nie poznasz kto stąd- bo każdy jest stąd. A biesy i czady? No cóż, robią od kilkudziesięciu wieków swoją zwykła diablo-anielską robotę, raz lepiej, raz gorzej, bo przecież nie sposób wszystkim ludziom dogodzić.

okładka  opowieści bieszczadzkich Andrzeja Potockiego

Źródło legendy: Andrzej Potocki, Księga legend i opowieści  bieszczadzkich, Rzeszów 2006.

Legenda o Biesach i Czadach w fascynujący sposób przedstawia genezę nazwy Bieszczady. Naukowcy, niestety – jak to naukowcy – nie są w stanie uwierzyć w te nadprzyrodzone zjawiska. Ich oficjalne stanowisko w kwestii nazewnictwa tego pięknego zakątka odbiega od legendy, a etymologicznych definicji jest co najmniej kilka. Z pewnością, nazwa Bieszczady, którą używano od lat, wcześniej określała dzikie, niebezpieczne i niezamieszkane górskie pogranicze, cały grzbiet graniczny, gdzie chroniły się osoby ścigane przez prawo. Stąd też m.in. znajdowane w literaturze staropolskiej określenia typu „świat zbieszczadział”, znaczyły tyle co: „świat zdziczał”. I choć dziś, dla wielu z nas, Bieszczady wciąż są synonimem dzikości, dzięki XIX i XX-wiecznym geografom, doskonale wiemy, że to przede wszystkim nazwa konkretnego pasma górskiego. Kto jednak odwiedza ten uroczy zakątek, może mieć czasem wątpliwości, czy Biesy i Czady jednak tam nie mieszkają…


Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.