Bezludne uroczyska wysiedlonych wsi w Bieszczadach

Cmentarz Radziejowa / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Cmentarz Radziejowa / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Ile ich jest nie można tak dokładnie określić. Na pewno jest ich ponad, sto, lecz nie o liczby chodzi. Po wielu pozostały tylko na mapach nazwy, w niektórych stoją dwa może trzy domy, jakieś stare budynki popegeerowskie. Są i takie, po których nie ma już śladu. To bezludne uroczyska wysiedlonych wsi.

To przykra, dramatyczna historia zapisana w dzieje tej przepięknej bieszczadzkiej krainy. Bieszczady znane z Połonin, widoków, panoram, żagli na Jeziorze Solińskim, turystycznych solińsko-zaporowych „Krupówek” niewielu zna od tej innej strony. Wiemy, że są w większości mało zaludnione, że dzikie, w niektórych miejscach na sporym obszarze całkowicie bezludne. To jest ich atutem piękna.

Czas zatarł ślady…

Ale nie zawsze były takie. To efekt wojennych i powojennych zawieruch, wysiedleń zamieszkałej tutaj ludności (w niektórych miejscach bardzo liczniej) oraz brak zasiedlenia w kolejnych latach. Bieszczady nie były łatwym miejscem do zagospodarowania się ponownie. Przyroda w bardzo krótkim czasie pochłonęła i objęła w swoje władanie miejsca, gdzie przestał gospodarować człowiek. Na terenach dawnych wsi bardzo szybko pojawiły się chaszcze, zarośla i samosiewne młodniki. Z czasem porosły na nich lasy.

Krwawa historia

Wiemy, co spowodowało wysiedlenia ludności z tych ziem. Krwawe rozgrywki pomiędzy UPA a Wojskiem Polskim toczyły się tutaj w czasie, gdy reszta kraju po wojnie już się odbudowywała. Do 1947 roku teren Bieszczadów był jednym ogromem zniszczeń, przelewu krwi także ludności cywilnej. Akcja ‘Wisła” miała położyć kres tej tragedii. Wiosną 1947 roku dokonano wysiedleń na „Ziemie Odzyskane” w sumie ponad 97 tys. osób. I to nie wyglądało tak zabawnie, wesoło z humorem jak widzimy w znanej wszystkim komedii „Sami swoi”. To były dramaty ludzi, którzy tutaj mieli swoje małe ojczyzny, znali tylko to, co było wkoło nich, od całych pokoleń.

W efekcie wysiedleń, opustoszało kilkaset wsi, wiele z nich zostało zniszczonych doszczętnie zarówno przez Wojsko Polskie jak i przez UPA. Niszczono gospodarstwa, niszczono budynki sakralne, które stanowiły siłę przetrwania dla tego bogobojnego ludu, tak by nie mieli gdzie i do czego wracać.

Ślady dawnego życia

W wymarłych wsiach, na cerkwiskach, w pobliżu miejsc po spalonej bądź osamotnionej cerkwi, spotykamy jeszcze ślady istnienia tutaj – „paradoksalnie” pisząc – dawnego życia. Ci, co pozostali na tych cmentarzach w tych nieistniejących wsiach, są dowodem na to, kto był tutaj rdzennym mieszkańcem. Większość nagrobków o ile są jeszcze czytelne – pisane są cyrylicą. Zdewastowano i zniszczono wiele przepięknych zabytkowych cerkwi wraz z wyposażeniem, a te, które przetrwały, stały się magazynami lub chlewami dla bydła.

Zapraszam do wędrówek ze mną przez moje ukochane Bieszczady. Podzielę się z Wami, wyłącznie moimi odczuciami, refleksjami, komentarzami i obserwacjami, gdzie krok po kroku odkrywałam piękno Bieszczad całkowicie od innej, mniej komercyjnej strony. Od strony Bieszczad wysiedlonych, od krajobrazów nieistniejących wsi.

Cmentarz Żernica Niżna / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Cmentarz Żernica Niżna / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Huczwice - krzyż z kopuły / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Huczwice – krzyż z kopuły / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Krzyż przydrożny - Bystre / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Krzyż przydrożny – Bystre / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Ruina kapliczki - Caryńskie / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Ruina kapliczki – Caryńskie / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Ruiny cerkwi w Berezce / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Ruiny cerkwi w Berezce / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Ruina cerkwi w Krywe / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Ruina cerkwi w Krywe / fot. Lidia Tul-Chmielewska

Wkrótce na łamach naszego portalu kolejne części tego cyklu!


Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.