5 znanych pisarzy związanych z Bieszczadami

pisarze w bieszczadach glowne

Bieszczady, nie od dziś są wspaniałym źródłem natchnienia dla wszelakiej maści artystów, w tym oczywiście literatów. Opisy tej krainy nierzadko pojawiają się w wierszach, powieściach, a nawet scenariuszach, autorstwa wielu znanych pisarzy. Warto przypomnieć największe nazwiska, które związały swój los i twórczość właśnie z Bieszczadami…

1. Aleksander Fredro (1793 -1876)

Fot. Maciej Janiec/cc/flickr.com

Fot. Maciej Janiec/cc/flickr.com

Słynny pisarz odwiedzał Bieszczady przede wszystkim ze względów rodzinnych. Zarówno Hoczew, jak i Cisna były kiedyś własnością rodu Fredrów. Ciśniański dwór ojca Aleksandra Fredry– Jacka mieścił się w miejscu gdzie dziś znajduje się siedziba nadleśnictwa, a w miejscu dworskich ogrodów obecnie stoi kościół. Jego posiadłość w Hoczwi została zaś spalona w 1946 r. przez oddziały UPA.

Opisy bieszczadzkich wizyt Aleksandra Fredry (był tu m.in. w 1804, 1818, 1854 r.) można znaleźć m.in. w dziełach takich jak „Bajenda albo opowieści o Kamieniu nad Liskiem” (pisze tam o Kamieniu Leskim w miejscowości Glinne) czy w pamiętniku zatytułowanym „Trzy po trzy”.

Fragment dzieła Aleksandra Fredry: „Trzy po trzy. Pamiętniki z epoki napoleońskiej”

„Pobyt nasz w Cisny był pełny uciech. Wszystko dla nas było nowe – nowe dla słuchu i wzroku. Trąby z kory juhasów odzywały się czasami po górach tu i ówdzie. Ton ich melodyjny, nieco jednostajnie przeciągły, powtarzany, a raczej rozciągany echem po skałach i lasach, ma w sobie coś tak swobodnego a tęsknego razem, tak stosownego do tej poważnie milczącej natury gór, że wrażenie, które od pierwszego razu na mnie zrobił, najmniej się nie starło. Odgłos tej trąby jest zawsze dla mnie prawdziwą rozkoszą, teraz może i większą niż wówczas, bo za każdym tonem leci krocie wspomnień. Łapaliśmy pstrągi i kiełbiki, a jeżeli się czasem noga ześliznęła, było to powodem do śmiechu bez końca. Zwiedzaliśmy szałasy po odległych górach, gdzie nas częstowano bundzem i bryndzą. Byliśmy przekonani, że w każdym parowie musi być przynajmniej jeden niedźwiedź. W tym mniemaniu utwierdzał nas poniekąd pan Zajączkowski. Bał on się niedźwiedzi nie powoli. Powiadał nam, że przyszedłszy raz zamyślony nad jedną kładkę i podniósłszy oczy, ujrzał z drugiej strony rzeki idącego do tej samej kładki, zapewne w zamiarze przejścia przez nią, ogromnego niedźwiedzia. Jak był ogromny niedźwiedź, nie potrzeba mówić… rozumie się, że jak wół, jak kopica siana i jaka jeszcze kopica!… rozumie się także, że się pan Zajączkowski przestraszył i że krzyknął, jak żaden jeszcze Zajączkowski nie krzyczał. Niedźwiedź zdziwiony, bo zapewne o czym innym myślał, wzniósł się na zadnich łapach, a przednimi klasnąwszy parę razy zszedł na bok i zostawił wolne przejście, z której to jednak grzeczności pan Zajączkowski nie uznał za potrzebne korzystać i łącząc odwagę z roztropnością wrócił spiesznie do domu. – Od tego czasu – mówił – bez szabli przy boku nie wyjdę z dziedzińca”.

 2. Wincenty Pol (1807-1872)

Fot. Piotrus/cc/wikimedia.org

Fot. Piotrus/cc/wikimedia.org

Leski zamek, Cisna, Łopiennik… To tylko niektóre bieszczadzkie miejsca, które odwiedził znany poeta, pisarz, publicysta i badacz Karpat – Wincenty Pol. Kraina ta urzekła go na tyle, że… zamieszkał tutaj, a konkretnie w Kalnicy gdzie został administratorem dóbr Ksawerego Krasickiego. Bardzo aktywnie uczestniczył on w lokalnym życiu, zyskując w oczach mieszkańców pomocą jaką niósł udzielając się w budowie dróg, mostów, czy rozwoju kultury rolnej. Zainteresował się on na tyle tutejszą społecznością, że stworzył podział etnograficzny górali karpackich. Wśród jego bieszczadzkich zasług jest też udział w odbudowie Leskiego zamku Kmitów.

 

Fragment dzieła Wincentego Pola pt. „Pieśń o ziemi naszej”:

„W góry! w góry, miły bracie!

Tam swoboda czeka na cię.

Na szałase do pasterzy,

Gdzie ze źródła woda bieży,

Gdzie się serce z sercem mierzy

I w swobodę człowiek wierzy!

Tutaj silniej świat oddycha,

Tu się szczerzej człek uśmiecha,

Gdy się wiosną śmieją góry”.

 3. Jerzy Janicki (1928 – 2007)

Jerzy Janicki / fot. Aneta Jamroży

Jerzy Janicki / fot. Aneta Jamroży

Honorowy mieszkaniec Lutowisk, który znany jest nie tylko jako pisarz dramaturg, ale też twórca scenariuszy filmowych, radiowych i telewizyjnych, po raz pierwszy zagościł w Bieszczadach w latach 60. Ukochał je tak bardzo, że zamieszkał w tutejszym Chmielu. Stworzył wiele dzieł poświęconych tej krainie, w tym piękne „Opowiadania bieszczadzkich”, czy scenariusze do kultowych filmów takich jak: „Hasło”, „Wolna Sobota” czy „Wesołych Świąt”. Dziś wciąż jest w Bieszczadach znaczącą postacią. W Lutowiskach znajdziemy pomnik jego pamięci. Jego imię nosi tez tutejszy Gminny Ośrodek Kultury.

 

Fragment „Opowieści bieszczadzkich” autorstwa Jerzego Janickiego:

„Gdzie ja jestem? W Bieszczadach?! Co to ponoć wilki podchodziły tam pod same okna chałupy? Co to ponoć kraina bez Boga i milicji, za to pełna kryjących się przed prawem i alimentami opryszków? Ziemia krztusząca się jeszcze dymem pogorzelisk i parująca krwią po bieszczadzkiej wojnie braci, co tylko tym się różnili miedzy sobą, że jedni raz, a drudzy trzykrotnie żegnali się przy pacierzu? W krainie, co to nawet ponoć nazwę swą wiedzie od BIESów – złych i Czadów nieco łagodniejszych, ale też wszak jednak diabłów, bo jakby tak na mapę zerknąć, to w samej rzeczy – gdzie diabeł dobranoc powiedział… Jakie tam „ponoć”?!”

 4. Jerzy Harasymowicz (1933 – 1999)

Fot. J. Kurkiewicz/wikimedia.org/30.08.2015

Fot. J. Kurkiewicz/wikimedia.org/30.08.2015

O tym jak emocjonalny związek miał z Bieszczadami ten właśnie poeta, najlepiej świadczą liczne wiersze Jerzego Harasymowicza, w tym kultowy „W górach” oraz jego ostatnia wola, by jego prochy rozsypano nad połoninami.

Harasymowicz pokochał Bieszczady już jako dziecko, gdy przyjeżdżał tu w odwiedziny do dziadka, mieszkającego niedaleko Sławska, w Dołynie. Później, jak wielu turystów, już tu tylko wracał, tworząc piękne dzieła, m.in. w Bacówce Pod Małą Rawką. W Bieszczadach pozostał na zawsze, a jego symboliczny grób – pomnik, znajdziemy na Przełęczy Wyżnej, na początku szlaku do Chatki Puchatka. (Więcej w artykule: Jerzy Harasymowicz – poeta ludzi gór).

 

Fragment wiersza Jerzego Harasymowicza „W górach”:

„W górach jest wszystko co kocham

Wszystkie wiersze są w bukach

Zawsze kiedy tam wracam

Biorą mnie klony za wnuka

Zawsze kiedy tam wracam

Siedzę na ławce z księżycem

I szumią brzóz kropidła

Dalekie miasta są niczym”

 5. Edward Stachura (1937-1979)

Żródło fot.: Marian Buchowski, Buty Ikara, Warszawa 2014.

Żródło fot.: Marian Buchowski, Buty Ikara, Warszawa 2014.

Choć jego związki z Bieszczadami są mocno przesadzone, nie da się ukryć, że wrósł on mocno w te krainę. Sam, prawdopodobnie był w Bieszczadach tylko raz, jednak echa tej wizyty możemy znaleźć w jego twórczości. Namacalnym śladem legendy Stachury w Bieszczadach jest natomiast bar „Siekierezada” w Cisnej, który przypomina o kręconych na tych terenach, scenach do filmu „Siekierezada” – adaptacji dzieła Stachury. Bieszczadzką tradycją są też organizowane wieczory poezji poświęcone temu poecie (Więcej w artykule: Bieszczadzka legenda Stachury. Czy to tylko legenda?).

 

Fragment „Dzienników. Zeszytów podróżnych” Edwarda Stachury:

„Za Dołżycą droga w lewo na Buk i Bukowiec nad Zalewem Solińskim i w prawo na Wetlinę. Idąc w prawo, po 200, 300 metrach stań i spojrzyj za siebie na góry. Jest na co popatrzeć”.


Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.